"Chcę sam zdecydować o swojej śmierci. Nie zamierzam być jedną z bezwolnych ofiar, nie chcę skończyć w tym kraju. Nie zostanę tu dłużej, ucieknę jeszcze dziś. Nie mogę już patrzeć, jak niewinni ludzie umierają w strasznych męczarniach. Nawet jeśli miałbym oberwać po drodze kulą."

Paul Habraschka (1897-1969) – jest dziś autorem tyleż zapomnianym (tak w Polsce, jak i w Niemczech), co nieoczywistym, a może też kontrowersyjnym. Ani był z niego szczególnie wybitny pisarz, ani jego postawa w czasach nazistowskiej nocy nie była bez zarzutu. A jednak niniejszą powieścią sprawił, że nie tylko warto go dzisiaj przypomnieć, ale wręcz należy. Ta książka bowiem, przy wszystkich jej słabościach, pozostaje jedynym tego typu świadectwem deportacji do robót przymusowych z Górnego Śląska do ZSRS w 1945 r. Jedynym literackim obrazem pobytu Górnoślązaka w sowieckim łagrze.

Przejdź do treści